
Wpływ centralnego ogrzewania na rolety rzymskie
Jak każda osłona okienna, tak i roleta rzymska w okresie jesieni i zimy wystawiana jest na problemy wynikające z centralnego ogrzewania. Nie tylko dostęp do świeżego powietrza jest rzadszy (otwieranie okien w celu przewietrzenia to nie to samo, co niemal nieustannie otwarte lub uchylone okna w czasie wiosny i lata), ale i powietrze znajdujące się wewnątrz pomieszczeń zmienia się pod wpływem ciągłego dogrzewania pomieszczeń. Staje się ono suche, sprzyja unoszeniu się kurzu, a ten z łatwością osiada na „fałdach”, tak charakterystycznych dla rolet rzymskich. Na co zatem zwrócić uwagę, aby bez uszczerbku „zniosły” one działanie rozgrzanych kaloryferów?
Umiejscowienie grzejnika
ma kluczowe znaczenie. W większości budynków (kamienice, bloki) kaloryfery zamontowane są bezpośrednio pod oknami, zwykle odgraniczone od nich parapetem. I o ile większość osłon okiennych zakrywa wyłącznie szybę i jest stabilnie umocowana (na przykład dzięki prowadnicom), o tyle rolety rzymskie pozwalają na nieco większą swobodę. Można wybrać wariant, którego długość nie jest ograniczona wysokością parapetu, a gdy samego parapetu przy konkretnym oknie nie ma, chęć wykorzystania osłony okiennej do „ukrycia” niezbyt estetycznego grzejnika, bywa kuszące. I o ile poza sezonem grzewczym taki pomysł może całkiem zgrabnie sprawdzać się w praktyce, a roleta rzymska staje się wręcz „maskującym” elementem aranżacji, o tyle w sezonie grzewczym kontakt materiału z rozgrzaną powierzchnią kaloryfera, może być problematyczny.
Zwróćmy zatem uwagę na to czy tkanina styka się z grzejnikiem, czy też znajduje się on w oddaleniu od okna. W pierwszym przypadku lepiej jest pomyśleć o zainwestowaniu w nowoczesną obudowę kaloryfera, niż korzystać z rolet lub zasłon, by go sprytnie ukryć przed wzrokiem. Materiał może bowiem odkształcić się pod wpływem ciepła, fałdy rolety rzymskiej mogą się marszczyć w sposób, który odbierze osłonie rolę dekoracyjną, a bezpośredni kontakt z grzejnikiem, może też zmienić kolor tkaniny lub po prostu ją zniszczyć.
Paradoksy centralnego ogrzewania
Choć gorące powietrze sprawia, że wnętrze staje się suche to – jak na ironię – jednym z najczęstszych problemów Użytkowników rolet rzymskich okazuje się… pleśń. Jakim cudem? Problemem jest kondensacja pary wodnej na chłodnej szybie i ograniczony przepływ powietrza tuż za roletą. To może prowadzić do utrzymującego się zawilgocenia na tylnej stronie materiału, ale również w szwach i zagłębieniach. Na forach internetowych, często zagranicznych, bez trudu można znaleźć wpisy osób całkowicie zdruzgotanych odkryciem pleśni na rolecie i problemów, jakie się z nią wiążą. Jak zatem przeciwdziałać takiej sytuacji?
Przede wszystkim należy rozróżnić dwa scenariusze.
- Nieszczelne okna mogą ułatwiać przedostawaniu się do wnętrza wilgoci. Przenosi się ona wraz z powietrzem (zwłaszcza, jeśli na zewnątrz pada śnieg czy deszcz), a charakterystyczne świsty dobiegające z okolic okien, to najszybszy sposób wykrycia problemu. Jeśli nieszczelność jest mniejsza (i nie rzuca się „w uszy”), wciąż może być problematyczna. Warto dokładnie sprawdzić stan okien i w przypadku zauważenia problemu, dobrze je uszczelnić.
- Szczelne okna prowadzą do wspomnianego wcześniej paradoksu. Szyby nadal narażone są na chłód z zewnątrz, co – zwłaszcza rano – może prowadzić do pojawienia się wilgoci po wewnętrznej stronie szyby.
Bez względu na scenariusz, konieczne jest monitorowanie okna i usuwanie wilgoci, zwłaszcza po nocy. Dobrym rozwiązaniem jest także unoszenie rolety rzymskiej. Ułatwia to cyrkulację powietrza pomiędzy pomieszczeniem a oknem. Starajmy się pamiętać o tym, by regularnie sprawdzać tkaninę i upewniać się, że jej tylna część nie jest wilgotna. Unośmy ją w czasie dnia, nie pozostawiając jej opuszczonej (nawet jeśli nie korzystamy z danego pokoju zbyt często i jesteśmy skłonni do „machnięcia ręką” na uniesienie rolety, bo przecież wieczorem i tak będziemy ją na nowo opuszczać – na przykład w sypialni, w której spędzamy wyłącznie noce, bo jest to istotnie pomieszczenie przeznaczone wyłącznie do spania).
A jeśli pleśń już się pojawiła? W żadnym wypadku nie podejmujmy samodzielnych prób usunięcia jej z materiału. Kontakt z producentem i ustalenie planu działania to absolutna konieczność.
Problematyczny kurz
Konstrukcja rolety rzymskiej sprzyja niestety osadzaniu się na niej zabrudzeń, a w okresie grzewczym jest to szczególnie widoczne. Odkurzanie materiału po całkowitym opuszczeniu rolety oraz dokładne czyszczenie zagięć, jest podstawą jej pielęgnacji (odkurzacz ustawiony na najniższą moc, pamiętajmy o wykorzystaniu „miękkiej” końcówki!).
Rolety rzymskie mogą mieć także podszewki, a w wersjach zaciemniających – dodatkowe warstwy. Nie oznacza to, że sam kurz gromadzi się szybciej na każdej tkaninie wielowarstwowej, ale zwiększa liczbę powierzchni, które trzeba uwzględnić podczas czyszczenia.
A zatem jak radzić sobie z usuwaniem kurzu z rolety rzymskiej? Nie musi być to ani czasochłonne ani frustrujące. Pamiętajmy o kilku zasadach:
- roletę czyścimy po jej całkowitym rozwinięciu;
- korzystamy z odkurzacza (niska moc, odpowiednia końcówka, bez dociskania jej bezpośrednio do tkaniny);
- czyścimy nie tylko materiał, ale też elementy mocujące;
- robimy to regularnie (raz w tygodniu).
Nie takie ogrzewanie straszne…
Choć centralne ogrzewanie to konieczność i trudno wyobrazić sobie jesień i zimę bez korzystania z ciepłych kaloryferów, suche powietrze i rzadsze otwieranie okien, bywają problematyczne. Nie tylko dla nas samych, zwierząt domowych, ale także dla wyposażenia mieszkania – a rolety rzymskie są jego częścią. Na szczęście wiedząc, na co zwrócić uwagę (wilgoć na szybie, kurz w fałdach rolety, odległość od grzejnika), możemy szybko wypracować sposoby na efektywne utrzymanie osłon okiennych w czystości. Zdecydowanie łatwiej będzie nam wdrożyć nowe nawyki i zadbać o rolety rzymskie w sezonie grzewczym, niż zostawić je odłogiem i pewnego dnia odkryć, że materiał jest zniszczony, a tył tkaniny stał się pożywką dla rozwoju pleśni.









