AleRolety - Łódź
EKOLOGICZNE Z REGULACJĄ NASŁONECZNIENIA ELEGANCKIE

Okno z moskitierą

Moskitiera ze sklepu vs moskitiera na wymiar

Polub ten wpis!

Tak, wracamy do tematu moskitier. Temperatury na zewnątrz utrzymują już poziom 20 stopni Celsjusza w ciągu dnia, a długoterminowe prognozy pogody wskazują, że niedługo będzie jeszcze cieplej. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie „nieproszeni goście” nachalnie wykorzystujący otwarte okna i drzwi balkonowe.

O tym, że aktywne w ciepłe dni owady to problem, nie trzeba przekonywać nikogo, kto mieszka w pobliżu parku bądź bodaj skrawka zieleni, a w dodatku okna jego mieszkania lub domu mają wystawę wschodnią i/lub południową. Muchy i komary lubią ciepło, a najcieplej jest właśnie w mieszkaniach, które w czasie wiosny i lata utrzymują wysoką temperaturę. Okna wschodnie nagrzewają się już od świtu, z kolei południowe „trzymają ciepło” do późnego wieczora.

A co na to muchy?

Chłodzić nas może oczywiście klimatyzacja lub armia wentylatorów, ale owady na zewnątrz, sprawa oczywista, tego nie odczuwają. I z dużym prawdopodobieństwem wykorzystają uchylone okno, by przedostać się do wnętrza mieszkania.

„Rok temu uchyliłam okno na godzinę. I w ciągu tej godziny wpadło mi do pokoju 8 owocówek” – zwierzała nam się niedawno jedna z Klientek. Której okno, nadmieńmy, ma wystawę południową.

W takiej sytuacji zamontowanie moskitiery staje się koniecznością. Przeciwnicy „siatek w oknach” mogą oczywiście szukać innych rozwiązań – pułapek na owady wywieszanych przed oknem, montowanych w gniazdkach elektrycznych „odstraszaczy” czy tlących się spiral, mających na celu zniechęcenie owadów do eksploracji naszego domu. Jaka jest skuteczność takich rozwiązań? To zależy. Mogą dawać bardzo dobre rezultaty, jeśli w okolicy owadów jest niewiele i do naszego mieszkania wpadają sporadycznie. Względnie – posiadamy okna z wystawą na północ, gdzie jest najchłodniej przez całą dobę. W ich pobliżu faktycznie owady można liczyć na palcach jednej ręki. Jeśli natomiast mamy potrójnego pecha, polegającego na tym, że:

  • nasze okna wychodzą na wschód i/lub południe’;
  • pod domem jest park, ogród lub pas zieleni z drzewami;
  • w pobliżu nie ma jaskółek (które oczyszczają niebo z owadów w tempie ekspresowym)

pomyślmy o moskitierze

To czy się sprawdzi w naszych oknach, odkryjemy szybko. Nawet moskitiera „na rzepy”, opcja najtańsza (ale jednocześnie wymagająca stałej kontroli i poprawiania jej umocowania, gdy w którymś miejscu powstanie prześwit), pozwoli nam ocenić czy problem owadów w domu został choć częściowo wyeliminowany. Jeśli tak, możemy albo spiąć się w sobie i zamocować moskitierę na np. dwóch paskach rzepów, a nie na jednym (przy czym korekta mocowania prawdopodobnie i tak będzie konieczna po porywistych wiatrach) albo zainwestować w moskitierę na wymiar.

Moskitiera mocowana w ramie okna wykonana tak, by pasowała do niego jak ulał, to rozwiązanie droższe, niż wersja z supermarketu. Ma jednak przewagę nad tanim odpowiednikiem. Nie wymaga korygowania mocowania (raz włożona w okno, może być usunięta z niego po sezonie, wyczyszczona i schowana do piwnicy lub komórki (oczywiście zawinięta np. w folię, by się nie zakurzyła). Nie pozostawia po sobie śladów, wymagających szorowania ram okiennych (a to niestety czeka każdego, kto wykorzystuje moskitiery na rzepy i po zakończonym sezonie chce rzepy z ramy okiennej usunąć). Dodatkowo – może umilić życie naszym zwierzęcym towarzyszom. Uchylane dotąd okno tak, by nie wyskoczył przez nie kot, może wreszcie zostać otwarte. Owady nie przedostaną się do środka, a zwierzę nie wyskoczy na zewnątrz. Co prawda warto poobserwować kociaka przez kilka dni i sprawdzić czy nie usiłuje przebić się przez barierę (wspomniana wcześniej Klientka naszej firmy wspominała, że moskitierę siatkową w oknie balkonowym, jej kot „zdemontował” w godzinę po zawieszeniu – podważył ją po prostu od dołu, oderwał tkaninę od rzepu i wyszedł na balkon, który szczęśliwie zabezpieczony był siatką). Jeśli jednak upewnimy się, że nasz czworonożny przyjaciel nie interesuje się moskitierą lub zwyczajnie nie jest w stanie z nią wygrać (co w przypadku wielu kotów oznacza automatyczny brak zainteresowania silniejszym przeciwnikiem), możemy odetchnąć z ulgą. I zdemontować inne utensylia (pułapki i odstraszacze), ciesząc się świeżym powietrzem przez wiele sezonów. Moskitiera na wymiar, zadbana (czyszczona i wyjmowana z okna wraz z końcem ciepłych dni), służyć będzie przez lata. Czy zatem warto dać jej szansę? O tym każdy powinien zdecydować sam, biorąc pod uwagę własną, indywidualną sytuację (jeśli całą pracę związaną z likwidowaniem owadów wykonują za nas jaskółki, zakup moskitiery – na wymiar lub na rzepy – prawdopodobnie jest zbędny). Jeśli jednak co sezon męczymy się w przegrzanych mieszkaniach, a okna staramy się uchylać jak najrzadziej w obawie przed inwazją komarów i much, warto rozważyć montaż moskitiery na wymiar.

Moskitiery w służbie zwierzętom!